Historia

Dawno, dawno temu.

…w murowanej piwnicy tańcowali zbójnicy. – i może w murowanym, ale nie w piwnicy a lokalu przy placu Odrodzenia wyrosła jak spod ziemi Góralska gospoda.

To pierwsza w Szczecinie i pewnie tak długo jak ktoś nie spapuguje – jedyna gospoda, w której po góralsku dają zjeść. Góralski klimat wewnątrz to zasługa ludzi gór, którzy własnymi rencyma od podstaw stawiali kolejny kamień na kamieniu, belkę na belce, aby dzisiaj móc w jednej chwili przenieść się do góralskiej chaty spod samiutkich Tater. I jak dziecko rodzące się w bólach przez 9 miesięcy tak i ta powstawała, aby móc cieszyć Was dzisiaj swojskim klimatem, który zachowany jest w jej wnętrzach. Naturalny kominek, który ogrzewać będzie „zmarzniyntyk” w zimowe dni. Mini Morskie Oko, do którego wrzucając monetę spowodujecie, że zawsze tu wrócicie. A nad wszystkim czuwa Harnaś siedzący na cokole, który pilnuje, aby biednym nie brakowało a bogatym dzielić się z potrzebującymi przypominało.

I zanim pierwsi zbójnickiego w niej zatańcowali wiele zdarzyć się musiało. Górskie szlaki przemierzyli, chat naoglądali, ludzi poznali, którym do garnców zaglądali i miłością do polskiego Podhala zapałali.

Janosikowi i jego zbójom, co by słuch o nich nie zaginął, ku czci sprawili. Wysoko w górach chaty za dutki kupili i na „barkach” ludzi z gór na Pomorze spławili. Tak to po krótce się stało. A czy warto było to trud ich niech goście osądzą.

Piknie zapraszamy